Szanowni Państwo, Piszę te słowa tylko dlatego, że w ostatnim zdaniu odpowiedzi interpelacji zostałam "wywołana do tablicy" i to w kontekście, który wymaga wyjaśnienia i sprostowania z mojej strony. We wtorek 26 października, zanim Pani Oliwiecka otrzymała odpowiedź na interpelację, zadzwonił do mnie Pan Kinastowski. W pierwszym zdaniu zapytał się: "Czego Pani chce?". Odpowiedziałam, że ja niczego nie chcę, grupa mieszkańców chce. Mieszkańcy chcą budowy drogi wg pierwotnych planów i poprawienia naszej uliczki dojazdowej bez jej poszerzania. Pan Kinastowski wyraził zdziwienie. Twierdził, że w sierpniu w rozmowie telefonicznej mówiłam co innego. Próbował włożyć mi w usta rzeczy, których nie mówiłam i nie mogłam powiedzieć, gdyż byłoby to nielogiczne, niespójne ze wszystkimi moimi dotychczasowymi działaniami. Ostatecznie jednak powiedziałam, że to co mówiłam, czy mówię nie ma znaczenia. Ważne jest to, co chcą mieszkańcy, a to jest w piśmie z połowy sierpnia. Na takie...