Mój komentarz do odpowiedzi na interpelację

Szanowni Państwo,

Piszę te słowa tylko dlatego, że w ostatnim zdaniu odpowiedzi interpelacji zostałam "wywołana do tablicy" i to w kontekście, który wymaga wyjaśnienia i sprostowania z mojej strony. 

We wtorek 26 października, zanim Pani Oliwiecka otrzymała odpowiedź na interpelację, zadzwonił do mnie Pan Kinastowski. W pierwszym zdaniu zapytał się: "Czego Pani chce?". Odpowiedziałam, że ja niczego nie chcę, grupa mieszkańców chce. Mieszkańcy chcą budowy drogi wg pierwotnych planów i poprawienia naszej uliczki dojazdowej bez jej poszerzania. 

Pan Kinastowski wyraził zdziwienie. Twierdził, że w sierpniu w rozmowie telefonicznej mówiłam co innego. Próbował włożyć mi w usta rzeczy, których nie mówiłam i nie mogłam powiedzieć, gdyż byłoby to nielogiczne, niespójne ze wszystkimi moimi dotychczasowymi działaniami. Ostatecznie jednak powiedziałam, że to co mówiłam, czy mówię nie ma znaczenia. Ważne jest to, co chcą mieszkańcy, a to jest w piśmie z połowy sierpnia. Na takie słowa Pan Kinastowski się obruszył, po czym zaproponował spotkanie z Panem Gałką.

Tego samego dnia zadzwonił do mnie Pan Gałka z propozycją spotkania. Sęk w tym, że chciał spotykać się w siebie w ZDM tylko ze mną. Oczywiście nie mogłam się na to zgodzić i odmówiłam. Powiedziałam, że wszyscy muszą być obecni, a każdy niech mówi za siebie. Ponownie podkreśliłam, że nikogo nie reprezentuję poza sobą.

Być może w tych rozmowach z Panem Kinastowskim, coś Mu wyjaśniłam. Nie mnie to oceniać. Niemniej finał rozmowy sierpniowej był taki, że Pan Kinastowski obiecał, że ulica nie zostanie poszerzona. Tymczasem z odpowiedzi na interpelację wynika, że jest planowane poszerzenie. Obietnicy więc Pan Kinastowski nie dotrzymał. (Dodam jeszcze, że podczas rozmowy uprzedziłam, że przygotujemy kolejne pismo do Niego. Pismo podpisali niemal wszyscy. Trafiło do Prezydenta w połowie sierpnia. Pozostało bez odpowiedzi)

Ponadto przebieg rozmowy w dniu 26 października budzi mój niepokój odnośnie tego, jak rozmowy ze mną są i mogą być wykorzystywane. Obawiam się manipulacji. Stąd m.in. pomysł na tę stronę i dzielenie się z Państwem wszystkim, co wiem na bieżąco. Zależy mi, aby nie poróżnili nas robiąc ze mnie osobę niewiarygodną. 


Z bardziej merytorycznych kwestii dot. odpowiedzi na interpelację:

1. brak odpowiedzi na pytanie o dojazd do osiedla Huby,

2. brak informacji o tym, że plan miejscowy osiedla Huby kończy się na ulicy Metalowców, a nie obejmuje Zagorzynka ani ulicy Tatrzańskiej - połączyć Tatrzańską z Metalowców można więc będzie w każdej chwili,

3. brak planu miejscowego dla osiedla Zagorzynek, czy ul. Tatrzańskiej to brak jakichkolwiek gwarancji naszego spokoju,

4. postawienie znaku "strefa zamieszkania" nic nie daje - łatwo można znak zabrać,

5. poszerzenie:

- na sierpniowym spotkaniu p. Gałka mówił, że remont naszej uliczki dojazdowej - wg przepisów - powoduje konieczność poszerzenia jej o 1 m,

- w rozmowie tel. po w/w spotkaniu, p. Kinastowski zapewnia, że "naszej" drogi nie poszerzą,

- w odpowiedzi na interpelację p. Kinastowski napisał, że przepisy wymagają poszerzenie o 0,5 m, jeżeli ma być remont,

- dla mnie wniosek jest jeden: ktoś tu kręci, a skoro tak, to dla nas nic dobrego z tego wyjść nie może. Można bowiem stan naszej uliczki dojazdowej poprawić w inny sposób niż kapitalny remont. Można naprawić chodniki, zakonserwować i uszczelnić nawierzchnię. Wówczas będzie lepiej, ładniej, a nie trzeba będzie poszerzać. Z drugiej strony koszty inwestycji będą znacznie niższe, co powinno być dodatkowym atutem. Zaoszczędzone pieniądze można przeznaczyć na naprawę innych dróg w mieście, z których też wszyscy korzystamy. 


Z wyrazami szacunku,

Katarzyna Zdun-Chyżyńska



     



Popularne posty z tego bloga

Interpelacja radnej miejskiej